Artykuł sponsorowany
Dlaczego ten sam preparat hydrofobowy działa różnie na klinkierze, silikacie i elewacji ceglanej

Deszcz uderza o elewację z cegły, a ściana w krótkim czasie zauważalnie ciemnieje, sprawiając wrażenie przesiąkniętej wodą na wylot. Zabrudzenia z powietrza oraz drobinki smogu osadzają się trwale na porowatej powierzchni zewnętrznej. Wilgoć stopniowo przenika do głębszych warstw nośnych muru. Taki stan fizyczny bezpośrednio zagraża pojawieniem się wykwitów solnych, niekontrolowanym rozwojem pleśni oraz powolnym kruszeniem struktury fug. Opisane objawy sygnalizują wyraźną potrzebę zabezpieczenia powłoki elewacyjnej. Wczesna interwencja pozwala uniknąć sytuacji, w której z pozoru drobne mankamenty estetyczne przeradzają się w skomplikowane i kosztowne prace naprawcze.
Dlaczego klinkier i silikat wymagają różnego traktowania?
Cegła klinkierowa charakteryzuje się nasiąkliwością utrzymującą się poniżej 6 procent masy, co ściśle określa norma branżowa PN-EN 771-1. Glina spiekana w ekstremalnie wysokich temperaturach zyskuje bardzo gęstą strukturę o znikomej porowatości. Materiał ten w naturalny sposób odpiera wodę deszczową i nie wymaga głębokiej penetracji preparatami chemicznymi. W jego przypadku wystarcza powierzchniowa hydrofobizacja zapobiegająca osadzaniu się zanieczyszczeń. Taki zabieg ułatwia samooczyszczanie się elewacji podczas opadów, a jednocześnie nie blokuje naturalnej dyfuzji pary wodnej zgromadzonej wewnątrz przegrody.
Materiały wapienno-piaskowe wykazują zupełnie inną specyfikę techniczną. Cegła silikatowa odznacza się wyższą chłonnością, osiągając nasiąkliwość na poziomie kilkunastu procent w przypadku standardowych partii towaru. Jej budowa bezwzględnie wymaga zastosowania preparatów penetrujących materiał dogłębnie, aby skutecznie zablokować siły ssania kapilarnego. Istotną rolę odgrywa tutaj również kondycja samych spoin. Chłonne fugi cementowe często stają się najsłabszym punktem elewacji. Woda wnikająca przez nieszczelności aktywuje związki wapnia, które wędrują ku powierzchni i pozostawiają trudne do usunięcia, białe zacieki.
Jeszcze trudniejszym podłożem roboczym jest ręcznie formowana cegła rozbiórkowa. Materiał pozyskiwany z dawnych konstrukcji wykazuje nasiąkliwość sięgającą od 16 do nawet 20 procent. Nieregularny proces wypalania oraz mikropęknięcia strukturalne sprawiają, że odpowiednio dobrany impregnat do cegły musi wnikać w podłoże z maksymalną intensywnością. Wypełnienie tych drobnych ubytków chemią budowlaną zapobiega zasysaniu wilgoci z otoczenia. Brak precyzyjnego dopasowania cieczy roboczej skutkuje bardzo powierzchowną ochroną, która szybko ulega degradacji podczas zimowych mrozów.
Kiedy paroprzepuszczalność wygrywa ze szczelnością powłoki?
Elewacje budynków w naszej strefie klimatycznej regularnie znoszą przejścia temperatur przez granicę zera. Dla starej, porowatej cegły zdolność do odprowadzania pary wodnej z wnętrza muru stanowi najważniejsze kryterium przetrwania zimy. Całkowite zablokowanie tego procesu sprawia, że uwięziona wewnątrz wilgoć zamarza. Rozszerzający się lód systematycznie rozsadza zewnętrzną strukturę ściany. Z kolei na elewacjach wykonanych z twardego klinkieru głównym priorytetem pozostaje pełna odporność na wodę opadową oraz zabrudzenia komunikacyjne. W takich realiach najlepiej sprawdzają się dopasowane mieszanki na bazie związków krzemu.
Technolodzy tworzący współczesną chemię budowlaną opracowują receptury odpowiadające na precyzyjne obciążenia fizyczne. Specjaliści z poznańskiej firmy Immerbau produkują zaawansowane systemy ochronne uwzględniające zróżnicowaną gęstość materiałów ściennych. Cząsteczki silanowe charakteryzują się bardzo małym rozmiarem, dzięki czemu świetnie impregnują zwarte struktury. Związki siloksanowe znakomicie radzą sobie natomiast z mostkowaniem szerszych porów charakterystycznych dla starszych murów. Orientacja ściany względem słońca również dyktuje kierunek doboru preparatu. Północna, stale zacieniona elewacja potrzebuje silnego odpychania kropel deszczu, aby nie obrastać mchem. Ściana południowa wymaga dodatkowej ochrony przed promieniowaniem ultrafioletowym.
Jak przygotować mur do aplikacji chemii budowlanej?
Prace ochronne na zewnątrz narzucają konieczność rygorystycznego przestrzegania reżimu technologicznego. Aplikację wykonuje się wyłącznie na starannie oczyszczonym podłożu, z którego usunięto luźne cząstki zaprawy oraz ewentualne naloty organiczne. Najlepsze rezultaty przynosi uprzednie mycie fasady pod niskim ciśnieniem. Mur musi następnie w pełni wyschnąć, ponieważ wilgotność podłoża przed impregnacją nie może przekraczać 5-6 procent. Temperatura otoczenia oraz samej ściany podczas prac powinna mieścić się w przedziale od +5 do +30 stopni Celsjusza. Nakładanie środka wałkiem, pędzlem lub metodą natryskową zazwyczaj wymaga utworzenia od dwóch do trzech nakładających się warstw. Świeżo zabezpieczoną powierzchnię należy bezwzględnie chronić przed opadami deszczu przez 24 do 48 godzin.
Właściwa ocena kondycji elewacji stanowi bezdyskusyjny fundament przed doborem konkretnej chemii zabezpieczającej. Zestawienie twardości, nasiąkliwości i wieku materiału z lokalnymi warunkami pogodowymi pozwala precyzyjnie określić zapotrzebowanie budynku. Prawidłowe wdrożenie bariery hydrofobowej fizycznie zatrzymuje procesy erozji, skutecznie zapobiega powstawaniu wykwitów solnych i obniża koszty cyklicznych prac konserwacyjnych. Dopasowana ochrona pozwala utrzymać pierwotną strukturę fasady bez niebezpiecznej ingerencji w jej naturalną paroprzepuszczalność.



